ROZMOWY

ZOFIA BACHLEDA: Wędrówki po Tatrach

 
 
 
 
 
Rozmowa Agnieszki Gotówki
 
Nieznane Tatry, 22 października
 
ZOFIA BACHLEDA: Wędrówki po Tatrach
 
Zofia Bachleda na Łomnicy. (Fot. Archiwum Zofii Bachledy)
 
Miałam 17 lat, kiedy “na kolanie” pisałam sobie zezwolenie od rodziców na uczestnictwo w kursie taternickim w Betlejemce – mówi Zofia Bachleda, przewodnik tatrzański, kaskader i instruktor narciarski.
 
 Na jednej ze stron internetowych poświęconych turystyce górskiej widzę Pani zdjęcie i czytam: "Nasza przewodniczka, Zosia Bachleda. Jest świetna!".
Faktycznie. Towarzyszyłam tej grupie w zdobywaniu tatrzańskich szczytów. Są ludzie, którzy zostają mi w pamięci. Pamiętam osoby, dla których wycieczki w góry były czymś niezwykłym. Wspinałam się kiedyś na Mnicha i na Gerlach z zakonnicą, która bardzo ciężko pracowała opiekując się starszymi ludźmi. Wspinaczki były dla niej wielkim marzeniem. Cała wyprawa odbyła się w „stroju służbowym”.

Bywa niebezpiecznie?

Oczywiście! Najbardziej ryzykowne są burze w ciągu lata i lawiny w zimie. Kiedyś, wspinając się z turystami na Mnicha, powietrze było tak naelektryzowane, że włosy „stanęły nam dęba”. We mgle nie było widać nadchodzącej burzy, ale na szczęście zdążyliśmy szybko zjechać pod ścianę i skryć się bezpiecznie pod kamieniami.

Mówi się, że turyści w górach zachowują się nieodpowiedzialnie. Nieodpowiedni strój, wyposażenie, bagatelizowanie ryzyka.
Owszem, zdarzają się i takie osoby. Trzeba jednak jasno powiedzieć: coraz więcej turystów bierze udział w kursach lawinowych, skitourowych czy turystyki wysokogórskiej. Ta potrzeba kształcenia się świadczy o dużej odpowiedzialności i wyobraźni. W górach spotyka się również turystów z dobrym, profesjonalnym wyposażeniem i przygotowanych do wycieczek.

To Pani planuje trasę turystom, którzy proszą, aby towarzyszyła im Pani w wędrówce?
Często to ja sugeruję i wybieram trasę. Wszystko zależy od ilości osób, wieku, doświadczenia i oczekiwań. Najtrudniej wybierać trasy turystom, z którymi chodzę już kilkanaście lat. A jeśli chodzi o wycieczki szkolne, to nauczyciele w porozumieniu z uczniami zwykle sami decydują, co chcą zobaczyć.

Ma Pani swoją ulubioną trasę?
Najbardziej lubię chodzić po Tatrach Słowackich. Tam są większe przestrzenie i mniej ludzi.

WIĘCEJ

(em)