ROZMOWY

Willa Pod Skocznią: Wszystko czego Ci trzeba

 
 
 
 
 
Z AGATĄ TRZCIŃSKĄ, menedżerką obiektu, rozmawia Ewa Matuszewska
 
Willa Pod Skocznią: Wszystko czego Ci trzeba
 
 
 
Pamiętam to miejsce sprzed wielu lat. Nieduży, biały pensjonat otoczonym ogrodem, a na parterze pensjonatu królujący Pan Władysław, do którego przychodziło się na prawdziwie domowe obiady, ze szczególnym uwzględnieniem pierogów. Obok pensjonatu mamy dziś nowy obiekt hotelowy - Willę Pod Skocznią, w której szefują syn i wnuczka Pana Władysława. Co było przyczyną tej odmiany?

Chcieliśmy tchnąć w to miejsce trochę nowego, młodszego nieco ducha. Rynek turystyczny zmienia się, ludzie przyjeżdżający teraz do Zakopanego mają już wyższe wymagania. Doszliśmy więc do wniosku, że dysponując taką bazą, nie będzie przesadą określenie „marką”, jaką stworzył dziadek, prowadząc wcześniej w tym miejscu jadłodajnię z domowymi obiadami, możemy pójść nieco dalej. Bazując na dobrej opinii o naszych domowych obiadach, a także na tradycji tego miejsca, postanowiliśmy stworzyć coś, co ma nadal kameralny, rodzinny klimat, ale już wyższy standard, spełniający coraz wyższe oczekiwania naszych gości.

Macie działkę, co w Zakopanem jest dobrem niezwykle pożądanym, macie dom, ale skąd pieniądze na te nowe inwestycje?

Na szczęście weszliśmy do Unii Europejskiej… Początkowo zamierzaliśmy stopniowo zmieniać to miejsce. Dawna willa, która jest obok głównego budynku, cały czas funkcjonowała i była rentowna. Postanowiliśmy poszerzyć naszą ofertę, choć poczatkowo myśleliśmy, że to będzie trochę dłużej trwało. Ale dowiedzieliśmy się o dofinansowaniach unijnych i uznalismy, że jest to gra warta świeczki – tak więc złożyliśmy wniosek o dofinansowanie realizacji projektu ze środków dotacji rozwojowej w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013 pt. „Rozwój infrastruktury turystycznej Małopolski poprzez rozbudowę Willa pod Skocznią w Zakopanem”.

Macie już pieniądze i zaczynacie szukać projektanta?

Projekt powstał już wcześniej, nastawialiśmy się na długofalową jego realizację .Dzięki dofinansowaniu z UE poszło to jednak w ekspresowym tempie. Wnętrza projektowała znana i poważana krakowska Pracownia Architektury Wnętrz i Mebli Pani Barbary Siwczyńskiej . Zależało nam na tym, by pojawiło się tu kilka akcentów góralskich, w ten sposób, aby obiekt wpasował się w klimat Zakopanego, ale był zarazem odrobinę nowoczesny, w czym pomógł nam inżynier-architekt Jan Łaś z Kościeliska. Chcieliśmy, by ten nowy obiekt zachował charakter rodzinny, ale był bardziej elegancki. Wydaje mi się, że tego teraz ludzie oczekują. Na razie, na szczęście, większość naszych gości jest zadowolona, bo wnętrza Willi Pod Skocznią są ciepłe, stwarzają rodzinną atmosferę. To nie tylko pokoje do wynajęcia, to wspólna przestrzeń, gdzie można zasiąść przy kominku, spoglądając przez duże przeszklenia lobby baru na malowniczą ulicę Józefa Piłsudskiego. Za oknami mróz i śnieg, a u nas ciepło i przytulnie.

Willa Pod Skocznią usytuowana jest przy ulicy Józefa Piłsudskiego, jednej z najładniejszych ulic w Zakopanem. Miało to wpływ na wizję architektoniczną Willi?

Z pewnością. To trasa spacerowa, prowadząca do skoczni, zależało nam więc na tym, by nasz obiekt, znajdujący się niedaleko skoczni, wpisywał się stylistycznie w ten klimat - odrobinę nowoczesny, ale utrzymany w tradycyjnym stylu. Stąd przeszklenia w lobby barze – po to, by spacerowicz idąc w stronę skoczni, mógł zerknąć do środka, przekonać się, jak jest u nas miło. Teraz nie należy się zamykać, trzeba być otwartym dla świata i ludzi. A poza tym dzięki przeszkleniom budynek wygląda o wiele lżej.

Pracowała pani po studiach w hotelach krakowskich. Dobra to była szkoła?

Jestem absolwentką krakowskiego AWF-u, kierunku turystyka i rekreacja. Podczas studiów, jak również po studiach, pracowałam w kilku renomowanych krakowskich hotelach, także w korporacji. Bardzo lubię bezpośredni kontakt z ludźmi. Nie wyobrażam sobie pracy w żadnej innej branży, już jako mała dziewczynka widziałam siebie w Zakopanem.

Jak to się stało, że pani objęła funkcje menedżerskie w Willi Pod Skocznią?

Otrzymałam dobrą ofertę pracy, w której czuje się bardzo doceniona. Mieszkałam osiem lat w Krakowie, który był moim domem, Zakopane to były wakacje. Teraz jest odwrotnie – Zakopane to dom i praca, Krakow - weekendy (jeśli znajdę czas). Mimo wszystko, Kraków nie jest tak daleko.

Początek waszej działalności nastąpił w gorącym okresie. Boże Narodzenie 2011 i sylwester. Od razu mieliście gości?

Jest sporo stałych klientów, jeszcze pamiętających dziadka. Przyjeżdżają tutaj rokrocznie, znaleźli dla siebie miejsce w Zakopanem i nie zamierzają szukać innego. Mamy trzy rodzaje pokoi – o różnym standardzie i różnych cenach. W starszej willi ceny są niższe, w budynku głównym są pokoje standardowe, są tez pokoje klasy lux, w rodzaju apartamentów. Do tego dobra, prawdziwa domowa kuchnia.

Pierogi wszędzie teraz w Zakopanem podają, czym od innych wasze się różnią?

Pierogi są naszą specjalnością. To właściwie takie danie barowe, traktowane niekiedy po macoszemu. Mamy sprawdzoną recepturę na farsz i ciasto pierogowe, dzięki czemu zyskaliśmy wielu fanów naszych domowych pierogów.

Jest pani przekonana, że droga przez panią wybrana jest tą właściwą?

Marzenia się spełniają, plany realizują. Bardzo lubię góry, gdy mam zły humor, popatrzę sobie na Giewont i zły humor znika.

Ile godzin dziennie pani pracuje?

Nie liczę dokładnie, ale sporo. Z niecierpliwością czekam na urlop.

Dobrze pani zarabia?

Nie narzekam.

Jaki ma pani pomysł na rozwój hotelu, na jego wyróżnienie się z pośród wielu innych pensjonatów i hoteli? Choć jednym z plusów jest znakomite położenie Willi Pod Skocznią.

Nazwa naszego lobby baru - „Rozbieg” - wyraźnie nawiązuje do tradycji sportowych i ma się kojarzyc ze skocznią. Mamy w planach urządzenie tutaj paru wystaw, związanych tematycznie z tą okolicą, ze sportami zimowymi. Również w pokojach zamierzamy powiesić zdjęcia czy obrazy o tematyce sportów zimowych. Sporo rzeczy jest tutaj jeszcze do zrobienia – wernisaże wystaw plastycznych, spotkania z ciekawymi ludźmi, koncerty kameralne. Nie tylko dla naszych gości, ale tez dla zakopiańczyków.

Winda i pokój dla osób niepełnosprawnych to wymóg unijny?

Tak, ponieważ staramy się o kategoryzacje jako hotel trzygwiazdkowy, musieliśmy zapewnić odpowiednie warunki osobom niepełnosprawnym – pokój musi mieć określone wymiary, również łazienka ma być dostosowana dla takich osób.
 
Dlaczego  trzy, a nie cztery gwiazdki?

Dzięki doświadczeniu, jakiego nabrałam pracując w krakowskich hotelach i w korporacji brytyjskiej, zajmującej się wynajmowaniem pokoi hotelowych na całym świecie, przekonałam się, że standard trzech gwiazdek jest dostępny cenowo, nie onieśmiela klientów. Przeciętny Polak szukając hotelu, gdy zobaczy cztery gwiazdki, jest przekonany, że to drogi hotel. Natomiast trzy gwiazdki to jest odpowiedni standard – telewizor, telefon, odpowiednia wielkość pokoi. No i ta część wspólna – restauracja, lobby bar, kawiarnia.

Co zostanie z atmosfery rodzinnej w trzygwiazdkowym hotelu?

Plan jest następujący– stworzyć przyjazny, trzygwiazdkowy hotel rodzinny. Myślę, że moglibyśmy powalczyć o cztery gwiazdki, ale wolimy mieć mocne trzy niż naciągane cztery. U nas gość nie czuje się anonimowy – osiemnaście pokoi w budynku głównym i dwanaście w willi to nie jest moloch. Goście doceniają, że się ich pamięta, ze wiemy, jaki jest ulubiony ich pokój. Wielu z nich przyjeżdżało do pensjonatu prowadzonego przez dziadka, dziś przyjeżdżają do nas z dziećmi i wnukami. Myślę, że udało się nam zachować to, co najlepsze z tradycji i połączyć ją z wymogami współczesności. Zapraszam Wszystkich Miłośników Zakopanego do Hotelu Willa Pod Skocznią!

(em)