ROZMOWY

AGATA SIEMASZKO: Byłam pewna, że zostanę malarką

 
 
 
 
 
Z AGATĄ SIEMASZKO rozmawia Kaśka Paluch
 
AGATA SIEMASZKO: Byłam pewna, że zostanę malarką
 
Fot. Regina Watycha
 
Agata Siemaszko i Kuba "Bobas" Wilk na festiwalu Nowa Tradycja 2011 zdobyli główną nagrodę. Jury swój wybór uzasadniło zachwytem nad kunsztem wykonawczym artystów.
 
W tym roku Agata po raz kolejny zachwyciła swoim głosem, koncertem z Mostar Sevdah Reunion. Mieszkańcy Podhala kojarzą wokalistkę przede wszystkim z repertuarem i strojem góralskim, ale Agata Siemaszko horyzonty ma o wiele szersze.

Kaśka Paluch: Oglądając relacje z tegorocznych koncertów Nowej Tradycji odnoszę wrażenie, że stałaś się sensacją festiwalu. Jak się czujesz jako wschodząca gwiazda folkowej sceny?

Agata Siemaszko: Na to pytanie nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Przede wszystkim chyba nie czuję się tą "wschodzącą gwiazdą folku". Mało tego, miałam z tym (i miewam nadal) ogromny problem. Rzecz rozbija się o mój stosunek do muzyki, który ukształtował się gdzieś tam na przestrzeni lat, za sprawą różnych wydarzeń - do muzyki, do świata, do ludzi. To jest cały konglomerat pytań, zacietrzewień, ustaleń, założeń...

Przede wszystkim ja w zasadzie od dziecka jestem niewierząca. Fascynuje mnie natomiast różnorodność kultur, postaw religijnych, fascynuje mnie kultura jako ludzki twór. Lubię na ten temat czytać, dowiadywać się różnych rzeczy. Dosyć wcześnie odkryłam, że to przysłowiowe "szukanie poklasku" prowadzi do nieszczęść, do niezadowolenia. To znaczy do takich wniosków dochodzili myśliciele właściwie od zarania - greccy filozofowie-etycy, myśliciele religijni – chrześcijańscy, buddyjscy...

(rw, em)

Cały wywiad z AGATĄ SIEMASZKO na portalu etnosystem.pl