PRZEGLĄD PRASY

Kolejka na Kasprowy Wierch - rozstrzygnięcie sporu?

 
 
 
 
 
31 października 2011
 
Gazeta Wyborcza Kraków
 
 
 
Po sprzedaży kolejki na Kasprowy Wierch pozew górali o odzyskanie wywłaszczonej ziemi nie ma szans na powodzenie. Słowacka firma planująca kupić kolejkę odnalazła w archiwach dokument poświadczający, że przed wojną PKP kupiły grunty w Tatrach.
 
Podhalańscy górale chcą, by polski rząd zmienił decyzję o sprzedaży kolejki na Kasprowy Wierch prywatnemu inwestorowi. Uważają, że nowy właściciel będzie dbał przede wszystkim o własny interes, nie zważając na rozwój regionu. Ofertę kupna złożyła bowiem największa firma z branży turystycznej na Słowacji - Tatry Mountain Resorts, właściciel stacji narciarskich oraz hoteli po południowej stronie gór, w Tatrach Niżnych i Wysokich.

Według naszych informacji słowacka propozycja została bardzo dobrze przyjęta przez PKP, które są właścicielem Polskich Kolei Linowych. Z powodu toczących się negocjacji Polacy i Słowacy na razie nie ujawniają kwoty, za którą ma być sprzedanych sto procent akcji PKL. Nieoficjalnie mówi się o kilkudziesięciu milionach euro.
Te zapowiedzi nie podobają się mieszkańcom Podhala. Uważają, że Tatry to dobro narodowe, dla którego przed laty wywłaszczono ich rodziny z ziemi w górach. Z tego powodu Stowarzyszenie Właścicieli i Współwłaścicieli Wywłaszczonych Hal i Polan w Tatrach przygotowuje już pozew zbiorowy spadkobierców terenów położonych w rejonie Kasprowego Wierchu, z którym zamierza wystąpić do ministra skarbu tuż po zawarciu transakcji sprzedaży Polskich Kolei Linowych.

- Zasięgnęliśmy opinii prawnej, według której sprzedaż kolejki linowej będzie precedensem dającym podstawy do roszczeń o zwrot gruntów wywłaszczonych pod ochronę przyrody w Tatrach. Jeśli cel wywłaszczenia, czyli ochrona przyrody, przestanie obowiązywać, to grunty powinny wrócić do poprzednich właścicieli. Koleje linowe, tak jak i park narodowy, powstały dla dobra narodu, a nie komercyjnej spółki. Nie godzimy się na sprzedaż gruntów, z których nas wywłaszczono - argumentuje Zofia Stachoń-Bigos, prezes góralskiego stowarzyszenia.

Ale słowacka firma odpiera taką argumentację. Zleciła sprawdzenie stanu prawnego kolejki linowej na Kasprowy Wierch i ziemi, na której ją zbudowano. Z dokumentów, na jakie trafiła w polskich archiwach, wynika, że pozew górali nie ma szans na powodzenie. - Przed 1939 r., gdy budowano kolejkę na Kasprowy Wierch, nikt nie wywłaszczał górali. PKP kupiły wówczas niewielkie nieruchomości pod kolejkę, co jest zapisane w księgach wieczystych. Wykup był dobrowolny. Nie istniał wtedy jeszcze Tatrzański Park Narodowy. Wykupy i wywłaszczenia odbywały się w latach 1960-1978 i regulowały własność na rzecz TPN. Wszystkie te tereny nadal służą ochronie przyrody i udostępnianiu parku narciarzom, zgodnie z planem ochrony Tatrzańskiego Parku Narodowego. Nie ma więc żadnych podstaw do twierdzenia, że cel wywłaszczenia się zmienił - tłumaczy Jakub Karpowicz z warszawskiej agencji Partner of Promotion, która została wynajęta przez słowacką firmę. I dodaje, że trasy zjazdowe z Kasprowego Wierchu, które wywłaszczono po wojnie, nie są własnością Polskich Kolei Linowych, tylko parku, który udostępnia je narciarzom. Dlatego nowy właściciel, kupując kolejkę, nie nabędzie tej ziemi, górale nie będą więc mogli domagać się jej zwrotu.

Firma Tatry Mountain Resorts przekonuje, że po zakupie kolejki linowej na Kasprowy Wierch chce dbać o rozwój turystyczny całego rejonu tatrzańskiego, po obu stronach granicy.
- Tatry to jeden region. Słowacy i Polacy muszą wspólnie walczyć o klienta, który wyjeżdża w Alpy - argumentuje Bohuš Hlavatý, prezes zarządu TMR. - W Polsce dostrzegamy ogromny potencjał regionu tatrzańskiego oraz pozostałych regionów górskich, dlatego też chcemy rozwijać ich infrastrukturę.