POLECAMY

Recenzja: Trud czytania rzeczywistości

 
 
 
 
 
Beata Słama
 
Recenzja: Trud czytania rzeczywistości
 
 
Wczoraj przyszedł pan listonosz i przyniósł niespodziankę – wyczekiwaną książkę Macieja Krupy, Piotra Mazika i Kuby Szpilki “Nieobecne miasto” z Wydawnictwa Czarne.
 
To już druga książka o Zakopanem tego wydawnictwa i druga Macieja Krupy, który wytrwale ocala to, co jeszcze z zakopiańskiej historii da się ocalić, penetruje zakamarki, zagląda pod powierzchnię.

Choć zarzucałam pierwszej jego książce, „Kronikom zakopiańskim” (jednak czy można z tego uczynić zarzut?), że jest raczej dla ambitnych turystów, a nie dla zakopiańczyków, że dużo w niej rzeczy oczywistych, znanych, zgranych, to jednak pozycja to niezwykle potrzebna. I będąca cenną przeciwwagą dla książek Macieja Pinkwarta, które, choć pełne bezcennej wiedzy, są po prostu nudne i źle napisane. I dla różnego rodzaju efemerycznych leksykonów, alfabetów i dziwnych przewodników.

I oto mamy kolejną pozycję o Zakopanem, rzetelną, bez przytupów, góralskich żartów i usia- siusia. Bez wciskania czytelnikom taniej góralszczyzny i słownych gierek.

Jej autorzy proponują nam zupełnie inne spojrzenie na Zakopane, spojrzenie nie jak na atrakcję turystyczną, mekkę i stolicę tego i owego, lecz jak na miasto, miejsce, w którym zachodzą procesy społeczne i urbanistyczne, nakładają się warstwy, mieszają koncepcje. Zastanawiają się, jak, z czego i dlaczego powstało. Dlaczego jest takie. Spod reklamowego i architektonicznego chłamu starają się wydobyć prawdziwe jego oblicze (choć dziś doprawdy trudno dociec, co jest obliczem prawdziwym, a co nie), jego tożsamość i korzenie. Czytają je zupełnie inaczej niż wszyscy, którzy o nim pisali. Nie halne szaleństwo, nie wybryki cyganerii, nie artystyczny ferment i przerysowana barwna legenda, a nawet mit. Piszą o tym, dzięki czemu ta legenda, czy też mit, mogła powstać.

Książka podzielona jest na trzy rozdziały poświęcone trzem nieoczywistym filarom, na których budowla zwana Zakopanem została wzniesiona: ceprom, gruźlicy i Żydom.

Ceprom, jako ludziom przyjeżdżającym pod Giewont za pracą i tworzących powoli społeczną tkankę miasta, ludziom drugiego planu zaludniającym baraki, zmywaki, ciemne zaułki i wynajmowane pokoiki.

Gruźlicy, która sprawiła, że do Zakopanego zaczęło przyjeżdżać bardzo różnorodne towarzystwo, w tym oczywiście artyści, i że powstało wiele realizacji błyskotliwych projektów architektonicznych - sanatoriów.

Żydom – zapomnianym, przemilczanym, a przecież tak ważnym członkom zakopiańskiej społeczności.

Dzięki trzem panom autorom możemy odbyć trzy fascynujące i jakże różne wycieczki po Zakopanem. Szlakiem ceprów – który jest niejako arterią miasta i uczy nas, jak to miasto powstawało i jak się rozwijało. Szlakiem sanatoriów – co jest zarazem doskonałą lekcją architektury. Szlakiem Żydów – to wycieczka raczej w wyobraźni, tropienie cieni, bo po Żydach w Zakopanem nie zostało prawie nic. Zadbali o to i Niemcy, i mieszkańcy (Goralenvolk), a potem komuna. Tak więc pozostaje tylko nasza pamięć i niestrudzona praca takich ludzi jak Maciej Krupa, Piotr Mazik i Kuba Szpilka.

Książka napisana jest doskonale. Nie wiadomo, czy poszczególne rozdziały są owocem wspólnej pracy, czy panowie podzielili się zadaniami, na mnie jednak największe wrażenie wywarł rozdział pierwszy, o ceprach. Napisany jest z ogromną wrażliwością, autor wykazuje się niezwykłą erudycją, łącząc przeróżne aspekty zjawiska pod tytułem ceprzy: psychologiczny, socjologiczny, obyczajowy, kulturowy.

Myślę, że to pozycja ważna szczególnie dla zakopiańczyków, zmusza bowiem do refleksji nad tożsamością i przeszłością. Ale najbardziej nad przyszłością. Wskazuje bowiem ścieżki, którymi warto podążać, by Zakopane ocalało jako miejsce inspiracji, sztuk wszelakich i miasto, w którym wciąż można dotknąć historii.

(em)