KULTURALNIE

Wspomnienie o Tadeuszu Studzińskim "Kurzawie"

 
 
 
 
 
Jerzy Słomczyński (Warszawa)
 
Wspomnienie o Tadeuszu Studzińskim "Kurzawie"
 
 
Tadeusz Studziński "Kurzawa " był przyjacielem mojego ojca Kazimierza Słomczyńskiego (1912 - 2003) i Wacława Kurowskiego z czasów nauki w gimnazjum Tomasza Niklewskiego w Warszawie. Na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej przed wojną studiowali razem mój ojciec i Tadeusz Studziński. Ojciec skończył studia w roku 1937.
 
Tadeusz Studziński był bardzo wysportowany. Jako młody chłopak usłyszał w nocy odgłosy buszujących złodziei w domu rodziców. Narobił szumu, spłoszył złodziei i zaczął ich gonić. Sam, boso, po śniegu przez las. Złapał złodzieja po pogoni około 1 km. Przewrócił go i zaczął tłuc głową o zmrożony śnieg. Ogłuszony złodziej został ujęty. Było mu wstyd, że tak potężny chłop dał się pokonać niskiemu i szczupłemu Tadeuszowi. 

Oddział "Kurzawy" powiesił króla Goralenvolku Wacława Krzeptowskiego. Studziński tak to wspominał: - Nie miałem na czym go powiesić, posłałem chłopaka z oddziału po sznur do sklepu, po jego powrocie przystąpiliśmy do egzekucji. A do mojego Ojca mówił: - Kaziu nie przypuszczałem, że w tym samym więzieniu, które wyzwalałem w Zakopanem, po tygodniu będę zamknięty jako przestępca, zaraz po wkroczeniu Armii Czerwonej do Zakopanego.

W książce "Pięć mostów i inne akcje" wydanej za PRL-u, Tadeusz Studziński opisał akcje dowodzonego przez niego oddziału AK "Kurniawa",  w tym opisy wysadzenia pięciu mostów w Małopolsce. Zanim oddział "Kurzawy" zaczął działać na Podhalu, działał w okolicy Wieliczki.  Ze względu na cenzurę wiele faktów nie mogło być dokładnie opisanych.

Pamiętam jak moim volkswagenem "garbusem"  zawiozlem kiedyś ojca i pana Tadeusza  do Lipkowa w Puszczy Kampinoskiej do ich przyjaciela z Gimnazjum Niklewskiego w Warszawie, księdza Wacława Kurowskiego, proboszcza lipkowskiego kościoła. Zwiedzaliśmy tam Muzeum poświęcone Henrykowi Sienkiewiczowi, związanemu z Lipkowem.

 Volkswagen  "garbus"  był  ukochanym samochodem  Tadeusza Studzińskiego. Właśnie on namówił mnie na zakup takiego samochodu, mocno już używanego. To był mój pierwszy samochód. Wszystkie kontakty z warsztatami naprawczymi miałem poprzez pana Tadeusza. Kiedyś wracał z Zakopanego do Warszawy zimą i nastąpiła awaria ogrzewania w "garbusie". Wtedy się przeziębił. Podkreślał, że samochód bardzo pomaga poznać różne ciekawe miejsca. Bardzo mnie namawiał do zakupu takiego właśnie auta.

Był fachowcem od mostów. Pamiętam jego artykuł w prasie technicznej o zagrożeniach dla Mostu Syreny w Warszawie, gdyby nastąpił napór lodu w przypadku mroźnej zimy.

PS. Tadeusz Studziński mówil, że kombatantów w Związku powinno ubywać z racji ich zaawansowanego wieku.A ich przybywało. Pojawiali się ludzie, ktorzy w ogóle nie brali udziału w akcjach na jego terenie, byli jednak przyjmowani do Związku. Bardzo go to denerwowało.

Od redakcji
Ppłk Tadeusz Studziński zmarł 2 stycznia 2008 roku.
Pogrzeb legendarnego partyzanta odbył się 9 stycznia 2008 roku w Warszawie, na cmentarzu Stare Powązki, a rozpoczął się mszą św.żałobną w kościele św. Karola Boromeusza.


(em)