KULTURALNIE

O Góralce co w AGH matematyki i mechaniki uczyła…

 
 
 
 
 
Helena Topór Łopata
 
Vivat Akademia 6 sierpnia 2012
 
O Góralce co w AGH matematyki i mechaniki uczyła…
 
 
Helena była rodowitą Góralką, urodzoną 6.11.1943 roku w Zakopanem na Zoniówce, jako czwarte dziecko w rodzinie rodowitych Górali, Ludwiny i Andrzeja Topór – “Kapac”.
 
Matka Ludwina z domu Orawiec pochodziła z Poronina, a ojciec Andrzej Topór – „Kapac” pochodził ze Zoniówki, gdzie był znanym rzeźbiarzem ludowym. Helena w latach 1950–1954 uczęszczała do szkoły podstawowej w Zakopanem – Cyrhli, od 1954 do 1957 do szkoły w Zakopanem – Olczy.

Hela z domu rodzinnego wyniosła piękną tradycyjną gwarę góralską, z którą miała sporo kłopotów w szkole. Gdy pisała eseje i wiersze po góralsku, nie była przychylnie traktowana w środowisku szkolnym, gdzie wręcz chcąc wyplenić korzenie góralskie podśmiechiwano się z jej przywiązania do tradycji góralskiej, mimo że posługiwała się również bardzo poprawną polszczyzną. Z tego okresu pochodzi pamiętnik, który po latach stał się podstawą do napisania przez Nią książki dokumentującej codzienne, gospodarskie zajęcia i równocześnie Jej umiłowanie Tatr. Zacytować w tym miejscu wypada fragment z pamiętnika:

W chmurnyj jesiyni
kłymbiom siy chmury
spod smreków zielyni
a nad nimi szafirówo skała,
co chmurzyska łozerwała.
Popytała tys holnegó,
Cóby ś niom zatońcył drobnegó,
Kiy siy wziyni popod boki,
Łodsłoniyli z gór łobłoki.
Teros przed wiecórem
Wysły góry spod mgieł,
Cóby przetrwać z humórem
Kiyby fto po nik seł…


W 1957 roku zdała egzamin i została przyjęta do Liceum Ogólnokształcącego im. Oswalda Balzera w Zakopanem. Dyrektorem Liceum był wtedy Henryk Sędziwy kładący duży nacisk na nauki ścisłe, a który później przeszedł na dyrektora do I Liceum im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie.

W szkole średniej była najlepszą z matematyki. Profesor, który ją tam uczył zadawał uczniom do domu różne zadania i to nie tylko z wykładanego przedmiotu, ale nawet takie encyklopedyczne. Bardzo często szybkimi rozwiązaniami Heleny był zaskoczony i pytał: jak i kiedy dziewczyno to rozwiązałaś?

Odpowiedź Heleny była prosta: panie profesorze szłam z Zakopanego na Zoniówkę, szłam te siedem czy osiem kilometrów (wtedy nie kursowały tam autobusy), to przysiadałam sobie na pieńku, myślałam i zapisywałam na papierku, a jak dochodziłam do domu to problem miałam rozwiązany. Profesor był zaskoczony, bo nie tylko rozwiązywała problemy, ale potem stawiała różne pytania i zwracała uwagę na te, które trzeba wziąć pod rozwagę, jakoś je rozważyć. Kto z uczniów nie mógł sobie poradzić z zadaniami to zawsze zwracał się do Heleny.

W 1961 roku ukończyła Liceum Ogólnokształcące zdając maturę, a następnie egzamin wstępny na studia na Wydziale Mat-Fiz-Chem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie na kierunek matematyka.

Ona jedna poszła na studia, jej bracia zajmowali się gospodarką, ale i wieloma innymi najrozmaitszymi pracami i obowiązkami, jak na przykład rzeźbą, stolarką, wypasem owiec. Było jej bardzo ciężko iść na studia, bo w tradycji góralskiej było tak, że jeżeli ktoś zdecydował się studiować to wszyscy starali mu się pomóc, ale zostawiało się ziemię – majątek bezcenny, którym dzielili się wszyscy pozostali. Helenie z samego stypendium bardzo ciężko było się utrzymać, dlatego będąc na studiach zarabiała pieniądze np. w czasie wakacji zajmując się zbieraniem grzybów, borówek i pracując przy wycinaniu maliniaków w Tatrzańskim Parku Narodowym.

Ponadto Jędrek, brat młodszy od niej o rok, który odziedziczył po ojcu talent rzeźbiarski, od czasu do czasu za sprzedane świątki wspomagał siostrę finansowo. W Krakowie Helena mieszkała początkowo na ulicy Rakowickiej w akademiku Akademii Ekonomicznej, a potem w dzisiejszej Nawojce (w tamtych latach ten dom studencki nazywano „Jedność”) przy ulicy Reymonta.

W rodzinach góralskich pójście na studia nie było przyjmowane z entuzjazmem, a raczej jako coś osobliwego. Nie było to takie modne wśród górali, raczej wskazywało na lekkie dziwactwo, a w przypadku Heleny szczególnie ze względu na obrany przez nią kierunek studiów: co z tego będzie miała w życiu, gdzie będzie mogła pracować i dlaczego chce przebywać z dala od domu, itp.

Ojciec Heleny tak o tym mówił: „Dziywka fajno i piykno. Co z tegó, kie pola ni ma. Ba dziywcińciysko łód mała sie ucyłó, cytałó gazety i nie nadaje siy na gaździnom, ba abó na paniom, abo na dziaduly”, a sąsiedzi mówili: „Ta Kapacówa dziywka ani nie fce godać z chłopcyskami, ba inó cyto ksionski i ucy sie, a godo, ze kozdy sie powinien bez całe zycie ucyć. Wsyndy godajom, ze jak fto inó pódzie do skół, to sie mu inó w głowie wyprzewraco. Godali, ze jyj sie jedno krokiewka w mózgu złomała, cy to kie fto widzioł, cóby dziywka gazdowsko posła na studia do Krakówa i włosy łostrzygla, a miała takiy piykne, jakó lyn”.

Helena wybrała sobie matematykę, bowiem była nią zauroczona i z matematyki była najlepsza w szkole średniej. W czasie studiów często wracała w swoje ukochane Tatry jako alpinistka i turystka z koleżankami i kolegami ze studiów. W tym czasie jej przyjaciółka z akademika Stefania Kot ginie niestety tragiczną śmiercią na stokach Kościelca.

Po tym wydarzeniu staje się już tylko „kibicką” alpinistycznych wypraw koleżanek i kolegów, zamieniając wspinaczkę na wodne szlaki spływów kajakowych. Brda, Drawa, Czarna Hańcza, jeziora augustowskie i mazurskie to szlaki, które przemierza kajakami ze znajomymi w tym z przyszłym mężem Antonim Łopatą, wówczas studentem AGH na Wydziale Maszyn Górniczych i Hutniczych.

WIĘCEJ

(js, em)