FELIETON

Czy na zabytkach można zarobić?

 
 
 
 
 
Krzysztof Trebunia-Tutka
 
Czy na zabytkach można zarobić?
 
Fot. Adam Brzoza
 
Tytułowe pytanie może wydawać się kontrowersyjne. Czy wypada nam tak myśleć? Pokutują u nas stare nawyki w myśleniu o dziedzictwie kulturowym; jesteśmy przekonani, że zabytki trzeba chronić, ale na pytanie: jak? – ilu pytanych, tyle odpowiedzi.
 
Dominuje w nich zawsze ton „obciążenia”, bo niby wiadomo, że trzeba, ale nie ma pieniędzy, pomocy odgórnej, odpowiedniego wsparcia instytucji lokalnych, itd. Jedni usztywniają swoje „ochroniarskie” stanowisko i nie pozwolą nic ruszyć, bo przecież „każda deska jest w zabytku zabytkowa”. Drudzy, w swoich wizjach modernizacji, przebudowy i rozbudowy, posuwają się za daleko, proponując przekształcenia zatracające wartościowe cechy obiektu zabytkowego.

Są jeszcze tacy, niestety w większości, których interesują tylko pieniądze i biznesy, więc wolą poczekać, aż obiekt zamieni się w ruinę, która „przypadkowo” spłonie i już mamy działkę pod realizację nowych „wspaniałych” wizji „pijanych cukierników”.

Pomiędzy traktowaniem zabytku jako sacrum a barbarzyńskim niszczycielstwem, rozciąga się ogromna przestrzeń dla zdrowego rozsądku. Nie ma co wyważać otwartych drzwi i silić się na oryginalne pomysły, można skorzystać z najlepszych wzorów, które w różnych miejscach w Polsce (a więc w podobnych warunkach prawnych i ekonomicznych) przyniosły dobre efekty.

Trzeba też zdawać sobie sprawę z ogromnych korzyści, jakie daje dbałość o dziedzictwo materialne - przekłada się ona bezpośrednio na zadowolenie z życia, co udowodniono w badaniach! Obok przyszłych profitów ekonomicznych i użytkowych są i inne: symboliczne, tożsamościowe, historyczne, estetyczne, artystyczne, duchowe, religijne, naukowe, emocjonalne, znaczenie dla spójności grupy społecznej, autentyzmu, unikalności...

To nie tylko ciężar i obowiązek wobec minionych i przyszłych pokoleń. To wszystko przekłada się na jakość życia w miejscu, w którym chce się mieszkać, żyć, inwestować, płacić podatki i zapraszać gości.

Zaśmiecanie krajobrazu paskudnymi obiektami, szczególnie tak cennego jak nasz, przynosi poważne szkody społeczne. Ograniczenie tej rozpanoszonej prywaty, szkodzącej szeroko pojętej estetyce, skutkuje wymiernymi korzyściami, m.in. wzrostem cen nieruchomości, poprawą wizerunku i marki miejsca, rozwojem lokalnej twórczości i gospodarki, generuje też nowe miejsca pracy.

Mamy przecież „narzędzia” do walki z samowolą budowlaną: plany zagospodarowania przestrzennego, prawo lokalne, parki kulturowe! Wystarczy mądrze i konsekwentnie z nich korzystać.

(em)