FELIETON

Woda nasza powszednia, czyli polska kranówka jest OK!

 
 
 
 
 
Anna Plaszczyk
 
Woda nasza powszednia, czyli polska kranówka jest OK!
 
Fot. archiwum autorki
 
Kilka dni temu Polskę obiegła informacja, że krakowska woda z kranu jest drugą najczystszą na świecie. Jednak stojąc w kolejce do kasy w jednym z krakowskich supermarketów, odkryłam z zaskoczeniem, że nie ma osoby, która w wózku nie miałaby co najmniej jednej zgrzewki wody butelkowanej.
 
Przecierając oczy ze zdumienia zrozumiałam, że ludzie ci są równie oporni na wiedzę, co na oszczędzanie pieniędzy i środowiska naturalnego. Cztery lata temu przestałam kupować wodę butelkowaną i przerzuciłam się na kranówę. Uświadomiłam sobie bowiem boleśnie, ile kosztuje mnie i środowisko mój apetyt na wodę. Żeby to zrozumieć,  wystarczy kilka minut i zwykły kalkulator. Wypijam dziennie 2 litry wody – tak jest przecież najzdrowiej. W ciągu roku daje to więc około 480 plastikowych butelek PET o pojemności 1,5 litra. Czyli dwuosobowe gospodarstwo domowe może ich zużywać nawet 1000 rocznie. Czteroosobowa rodzina – 2000.

480 butelek wody 1,5 l to średni koszt prawie 1000 zł. Rocznie! Niebagatelna suma, jeśli bierzemy pod uwagę średnie zarobki przeciętnego Polaka. Jeśli policzymy koszt wody dla czteroosobowej rodziny, suma ta rośnie do 4000 zł rocznie. Jeśli zamiast wody konsument wybiera słodzone napoje – koszt ten zwiększa się nawet dwukrotnie. Nawet nie chcę myśleć co się dzieje, kiedy taka rodzina wybiera mniejsze, np. 0,5 l butelki wody.

Tymczasem woda z kranu kosztuje w Krakowie około 1 gr za litr. Liczę to razem z kwotą za odprowadzanie ścieków, bo te opłaty są niejako połączone. Z tego dość prostego wyliczenia wynika, że za wodę z kranu do picia na cały rok dla jednej osoby zapłacimy nieco ponad 7 zł. Nawet jeśli dodamy do tego butelkę na wodę wielorazowego użytku za około 80-90 zł, wciąż woda nie będzie nas kosztowała więcej niż 100 zł w pierwszym roku. W kolejnych to już tylko koszt samej wody, bo butelki wielorazowego użytku renomowanych producentów są wyjątkowo wytrzymałe i zwykle mają dożywotnią gwarancję.

Za wyborem wody z kranu przemawia teraz jeszcze jeden niepodważalny argument. Z badań przeprowadzonych przez Europejską Organizację Współpracy na rzecz Benchmarkingu (EBC) wynika, że najzdrowszą wodą z kranu mogą się cieszyć mieszkańcy Singapuru. Na drugim miejscu jest Kraków! Pisała o tym prasa, informowały telewizje i radia – nie tylko lokalne, ale także ogólnopolskie. Zresztą krakowskie wodociągi od lat prowadzą kampanie informacyjne, dotyczące czystości wody płynącej z kranu, więc dla nikogo tak dobre miejsce Krakowa na tle innych europejskich i światowych miast nie powinno być zaskoczeniem.

Mimo to wózki sklepowe mieszkańców Krakowa pełne są plastikowych butelek wypełnionych wodą, która często ma niższą jakość, czyli np. zawartość mikroelementów  niż ta płynąca z naszych kranów. Mam wrażenie, że ta bezrefleksyjność społeczeństwa w kwestiach podstawowych prowadzi tylko w jedną stronę – do życia na jednym wielkim śmietniku, w który zamienia się w zastraszającym tempie nasza planeta.

Butelki PET po wodzie, kupowanej w ilościach niewyobrażalnych na całym świecie, w większości trafiają na składowiska odpadów. Odkąd mamy obowiązek sortowania „śmieci”, wiele z tych butelek, które wyrzucamy do odpowiedniego kubła, ma szansę na recykling. Ale problem pojawia się, gdy wyrzucamy butelki „na mieście”, do koszy na odpady zmieszane. Problem polega bowiem na tym, że nasze butelki będą się rozkładać od 100 do nawet 1000 lat.

Jeśli mało Wam i tych argumentów, warto przemyśleć również koszty produkcji i transportu wody butelkowanej. W sytuacji, kiedy ponad połowa ludności Ziemi ma problemy z dostępem do wody pitnej, świat zachodni do produkcji każdego litra wody butelkowanej zużywa 2 litry wody! Fabryki butelek PET zużywają również spore ilości ropy… Butelki należy jeszcze rozwieźć do sklepów, co znacznie zwiększa ich „ślad węglowy”. Klienci zwykle po zgrzewki wody również jeżdżą samochodami, co po raz kolejny wpływa na stopień zanieczyszczenia powietrza.

Argumenty przeciwko wodzie butelkowanej można mnożyć bez końca. Co więcej, nie znajduję  żadnych argumentów za ich kupowaniem, jeśli mieszka się w mieście, które ma drugą najczystszą kranówę na świecie. Uważam wręcz, że w Krakowie kupowanie hurtowych ilości wody w plastiku powinno być obciachem, piętnowanym społecznie. Smutne jest to, że ludzie z „mojej kolejki” nie byli zażenowani, kiedy stali w niej z kartami płatniczymi w ręku, wydając swoje ciężko zarobione pieniądze na produkt, który za grosze płynie z ich kranów. Problem polega na tym, że ich wybory nie dotyczą tylko ich portfeli, ale sytuacji całej populacji ludzi i środowiska naturalnego, które długo nie wytrzyma takiego natężenia eksploatacji.

Czy moja jednostkowa postawa coś zmienia? Czy mogę w realny sposób przyczynić się do zmniejszenia eksploatacji planety i jej zanieczyszczania? Ja sama nie. Ale na szczęście takich jak ja jest coraz więcej. I dlatego warto o tym mówić i pisać.

Artykuł powiązany

(em)

OD REDAKCJI
Przypominamy, że woda kranowa w Zakopanem należy do najlepszych w Polsce!