FELIETON

Polski hejting powszedni z życzeniami noworocznymi w tle

 
 
 
 
 
Anna Plaszczyk
 
Polski hejting powszedni z życzeniami noworocznymi w tle
 
Fot. Witt Kornaś
 
Każdy z nas ma noworoczne marzenia. Ja w Nowym Roku z dziecięcym zaskoczeniem odkryłam istnienie portali internetowych zmieniających ludzi w nienawistne zombie. Najdziwniejsze jest to, że umysły zatruwają wirtyny bez wydawcy i z dziennikarzami bez tożsamości.
 
Pisząc o spiskach i manipulacjach nie mają na tyle odwagi, by podpisać się pod swoimi tezami. Zupełnie jak hejterzy na forach internetowych. Właśnie z tym nurtem związałam swoje życzenia na rok 2015!

Nie każdy ma tyle odwagi, żeby pod swoimi kontrowersyjnymi poglądami podpisywać się. Olbrzymią cenę zapłaciła za posiadanie tej odwagi redakcja Charlie Hebdo. Dziś i ja jestem Charlie, bo każdy dziennikarz powinien się identyfikować z odwagą głoszenia poglądów pod własnym nazwiskiem i adresem redakcji.

Dziś i ja jestem Charlie, bo uważam że sprawiedliwie śmiali się ze wszyskich. Z czarnych i białych, z katolików, żydów i wyznawców Mahometa. Charlie Hebdo to gazeta, która w każdym wydaniu poświęcała co najmniej jedną rubrykę prawom zwierząt. Dlatego dziś jestem Charlie podwójnie!

Tymczasem internet zalewa fala nienawiści do tych, którzy zginęli. Na Facebooku zwykłych ludzi i w portalach internetowych bez wydawcy i bez dziennikarzy czytam, że film z zabójstwa policjanta na ulicy jest zmanipulowany i policjant żyje. Albo, że redakcja Charlie Hebdo się sama o to prosiła żartując z Mahometa i islamistów. Albo, co uważam za najgorsze, że to skandal, że śmiali się również z katolików. Otwieram oczy coraz szerzej i nie mogę uwierzyć.

To polskie bagienko, jak zwykle w styczniu, dosięgnęło również Jurka Owsiaka i jego Wielkiej Orkiestry. Po raz kolejny ci, którzy nie robią nic, rozliczają tego, który zrobił dla polskich noworodków tak wiele. Owsiak ma na swoim koncie tyle uratowanych dzieci, ile nikt inny w Polsce. Wiem – to dzięki nam i naszym datkom. Ale pomysł jest Jurka Owsiaka.

To on wiele lat temu pociągnął za sobą tłumy. To on sprawił, że zimą topnieją serca całej Polski. Owsiak zajmuje się Orkiestrą na cały etat. Uważam, że powinien otrzymywać od nas, darczyńców, wynagrodzenie za swój wkład w tę akcję. Tak jak wynagrodzenie dostają operatorzy telewizyjny pokazujący Orkiestrę i kierowcy, dowożący sprzęt do szpitali. Tak, jak kasę dostają firmy produkujące sprzęt oznaczony serduszkami. Uważam, że powinien wygodnie żyć dlatego, że z niczego zbudował wielką machinę pomagania i uwiódł nią nas wszystkich.

Wreszcie – przeczytałam ostatnio w pewnej niszowej gazecie warszawskiej, że jestem paniusią, która nic nie robi tylko siedzi na drodze do Morskiego Oka, zamiast blokować Trybunał Konstytucyjny w dniu wydania wyroku w sprawie uboju rytualnego. Gazociąg na dnie Bałtyku też powinnam blokować – ja osobiście. Tymczasem tego nie zrobiłam, tylko siedzę cięgiem na drodze do Morskiego Oka…

“Dziennikarz” atakuje mnie jako całą Fundację Viva, która prężnie działa w sprawie koni z Morskiego Oka, uboju rytualnego, zwierząt doświadczalnych, zwierząt porzuconych, zwierząt rzeźnych czy nawet tych leśnych. To w gruncie rzeczy świadczy o docenieniu mojej działalności na rzecz konit.

Znaczy to przecież, że “dziennikarz” ten usłyszał o sprawie koni, a jednocześnie zapamiętał, że akcję prowadzi Fundacja Viva i Anna Plaszczyk jest jej koordynatorką. Cieszę się bardzo, że akcja ratowania koni z Morskiego Oka zapada w pamięć. O to chodziło. A że przy okazji nazywa mnie “paniusią”? Trudno, to o jego braku kultury świadczy.

W tym Nowym Roku bardzo bym jednak chciała, żeby wszyscy ci, którzy rozliczają innych z tego, co ROBIĄ,  zajęli się pomaganiem i robieniem, zamiast szerzeniem nienawiści. Nienawiść nie buduje. Nienawiść rujnuje i pozbawia nas człowieczeństwa. Chciałabym zatem, żeby hejterzy, piszący na forach intrnetowych, mieli jednocześnie odwagę podpisywania się imieniem i nazwiskiem pod tym całym hejtingiem, skierowanym do osób zajętych działalnością społeczną.

W tym Nowym Roku chciałabym, żeby ktoś czasem docenił stawanie po stronie słabszych, krzywdzonych i tych, którzy sami mówić nie mogą, zamiast pluć jadem i zatruwać umysły. Wszystkim wyznawcom teorii spiskowych z portali bez wydawcy i bez dziennikarzy życzę jednocześnie, by spiski widzieli tam, gdzie one rzeczywiście istnieją. I żeby trzeźwo oceniali to,  kto i co chce im wtłoczyć do głowy…

Wam. Drodzy Czytelnicy życzę w Nowym Roku mądrych ludzi wokół. I wiele chwil w Tatrach, które pozwolą Wam się zatrzymać i z innej perspektywy spojrzeć na ten cały polski hejting powszechny. Do zobaczenia na szlaku!

(em)