FELIETON

Wszyscy wszystkim życzą WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

 
 
 
 
 
Ewa Matuszewska
 
Wszyscy wszystkim życzą WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
 
Fot. Mirosław Antos
 
Gdyby obietnice reklamowe producentów dóbr wszelakich, twórców diet czy autorów poradników z cyklu "Jak zrobić karierę, stać się milionerem, mieć udany seks w wieku lat ...." choć w niewielkim stopniu spełniały się, bylibyśmy mądrzy, piękni, młodzi, bogaci i szczęśliwi.
 
Gdyby obietnice przedwyborcze polityków choć częściowo zostały przez nich zrealizowane, życie codzienne byłoby łatwiejsze, przyjemniejsze i pozbawione stresów, wynikających z konieczności kontaktów z urzędami.

Co cztery lata nabieramy się na hasła wyborcze, przez przedstawicieli narodu skutecznie zapominane podczas kadencji , a przez nas nierozliczane – z obywatelskiego lenistwa czy z braku wiary w skuteczność naszych działań.

Te refleksje nachodzą mnie zwykle, gdy nadchodzi czas życzeń światecznych i noworocznych. Wtedy wszyscy wszystkim życzymy WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Sa to życzenia z pewnością szczere, pełne ciepła i serdeczności, nawet jeśli są składane ludziom, za którymi w dni powszednie nie przepadamy, czyli politykom.

W ten święty czas darujemy im obiecanki cacanki, życzymy, by ich praca służyła społeczeństwu, im samym przynosiła satysfakcję, a nie tylko pozwalała na załatwianie doraźnych interesów, indywidualnych lub grupowych, albo jednych i drugich w pakiecie. Prawdę powiedziawszy, bardziej tego życzymy sobie niż im, ale przecież nie wypada składać życzeń sobie samemu, zwłaszcza w Boże Narodzenie i Nowy Rok.

Niestety, najlepsze, z serca płynące życzenia rzadko się spełniają. Nie bez powodu określenie "pobożne życzenia" odnosi się do czegoś, co nie może zostać zrealizowane. Tak więc wydaje się, że świąteczne życzenia należałoby zaszeregować do kategorii reklam, promocji i tym podobnych chwytów, mających zachęcić do kupna towaru czy wyboru polityka.

Zastanawiam się więc przewrotnie nieco, czy zamiast życzyć komuś jak najlepiej, nie życzyć mu jak najgorzej? Te życzenia też się raczej nie spełnią, sumienie będzie czyste, a człowiek upuści z siebie trochę złych emocji. Bo najgorsze w całym tym życzeniowym, tradycyjnym ceremoniale jest to, że gdy musimy niektórym bliźnim składać konwencjonalne, "urzędowe" życzenia WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, w środku aż się nam gotuje.

Jednak jeszcze tym razem nie posunę się do tak daleko posuniętej perwersji, by życzyć naszym Czytelnikom WSZYSTKIEGO NAJGORSZEGO – z nadzieją, że stanie się odwrotnie. Niech będzie tradycyjnie, po polsku – życzę mocnej wiary w swoje możliwości, spełnionej nadziei na dobrą przyszłość i miłości najbliższych.

(em)